Czy można w ogóle chronić pojedynczy kolor jako znak towarowy?
Przedsiębiorcy, słysząc, że jest to faktycznie możliwe (a tego rodzaju znaki towarowe istnieją i mają się dobrze) wzdrygają się na samą myśl. Rozsądek podpowiada bowiem w pierwszej kolejności, że to niemożliwe, nie można zawłaszczyć koloru, bo to ograniczenie konkurencji; przecież kolor to dobro publiczne, a jednak..
Na początek, warto wyjaśnić czym w ogóle jest znak towarowy i jakie pełni funkcje. To definicja znaku determinuje bowiem ustalenie, czy kolor może być znakiem towarowym.
Zgodnie z art. 120 ust. 1 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej:
Znakiem towarowym może być każde oznaczenie, które można przedstawić w sposób graficzny, jeżeli oznaczenie takie nadaje się do odróżnienia towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa.
Znak towarowy musi zatem posiadać zdolność odróżniającą, czyli zdolność identyfikowania towarów lub usług danego przedsiębiorstwa oraz odróżniania ich od towarów/usług innego przedsiębiorstwa. Brak takiej zdolności oznacza, że organ badający dane zgłoszenie w toku procedury rejestrowej, czy to UP RP, czy EUIPO, odmówi udzielenia prawa ochronnego.
Co prawda..
znakiem towarowym, w rozumieniu art. 120 ust. 1 ww. ustawy, może być w szczególności wyraz, włącznie z nazwiskiem, rysunek, litera, cyfra, kolor, forma przestrzenna, w tym kształt towaru lub opakowania, a także dźwięk,
jednak, ww. wyliczenie nie przesądza z automatu, że każdy z wymienionych rodzajów oznaczeń posiada wystarczającą zdolność odróżniającą, żeby jednoznacznie wyróżnić konkretny towar/usługę.
Dominuje przekonanie, że kolor jako taki (per se) a zwłaszcza kolory podstawowe, co do zasady, nie posiada tzw. abstrakcyjnej zdolności odróżniającej, co nie wyklucza jego rejestracji na przykład w postaci kombinacji kolorów w formie logo (co jest powszechnie wykorzystywane). Problem z uzyskaniem prawa powstaje, gdy przedsiębiorca chce zgłosić jako znak towarowy pojedynczy kolor.
Badanie warunku zdolności odróżniającej oznaczenia jest szczególnie restrykcyjnie przestrzegane w przypadku zgłoszeń kolorów, z uwagi na interes wszystkich przedsiębiorców. Przyznanie monopolu jednemu podmiotowi może bowiem prowadzić do zagrożenia swobody konkurencji.
Praktyka pokazuje, że uzyskanie ochrony na znak towarowy w postaci pojedynczego koloru udaje się przede wszystkim w przypadku wykazania przez zgłaszającego (już na etapie postępowania zgłoszeniowego), że dany kolor nabył, w wyniku jego długotrwałego używania, tzw. wtórną zdolność odróżniającą.
Wskazana podstawa uzyskania ochrony dotyczy tylko przypadków, w których jakieś oznaczenie pierwotnie nie miało zdolności odróżniającej, ale wskutek intensywnego używania (w odniesieniu do danych towarów lub usług) taką zdolność uzyskało. Wykazanie, że konkretny kolor jest przez nabywców identyfikowany z jakimś produktem lub producentem (jak kolor lila dla Milki, różowy Magenta T-mobile czy pomarańczowy Orange) to niezwykle żmudny wysiłek i niemała inwestycja w reklamę, promocję, używanie marki i jej upowszechnienie wśród konsumentów Kolor niewątpliwie nie może też być immamentną cechą danego produktu lub usługi (przykładowo kolor zielony dla warzyw i owoców, kolor biały dla mleka).
Mamy pomysł na znak w postaci koloru, ale co dalej?
Co prawda, prawo nie przewiduje obecnie wymogu graficznej przedstawialności znaku, niemniej zgłoszenie koloru jako znaku towarowego nie jest rzeczą prostą. Monopolizacja koloru realne zagrożenie dla konkurencji.
W orzecznictwie od lat obowiązuje utrwalona zasada, zgodnie z którą w zgłoszeniu znaku w postaci koloru wymagane jest wskazanie konkretnego odcienia, bądź proporcji kolorów (przypomina się tu przegrany bój Red Bulla o utrzymanie ochrony na znak w kolorze srebrno-niebieskim w proporcji 50:50). Kluczowe jest zatem skrupulatne i precyzyjne opisanie i przedstawienie koloru lub zestawień kolorów w samym zgłoszeniu.
Drugą sprawą pozostaje wykazanie (przedłożenie całej masy materiałów dowodowych), że taki kolor był używany przez przedsiębiorcę jako forma samodzielnej identyfikacji konkretnych produktów/usług, w niezmienionej formie, przez dłuższy okres, a nabywcy kojarzą znak i identyfikują oznaczoną danym kolorem usługę lub towar z pochodzeniem od danego przedsiębiorcy. Znaczenie mają tu realne dowody używania znaku, poczynione w marketing inwestycje, badania opinii, skala i zasięg używania znaku. Dowody muszą mieć przy tym charakter obiektywny, wedle potocznej zasady: „jaki jest znak każdy widzi”.
Wykorzystanie znaku towarowego w postaci koloru – czyli co na to konkurencja
Uzyskanie monopolu na kolor to jedno, ale co z jego ochroną w celu zachowania prawdziwej wyłączności no i co ze ściganiem konkurentów?
Dbałość o zachowanie koloru jako znaku towarowego wymaga ogromnej konsekwencji i determinacji uprawnionego do takiego znaku. Należy bowiem pamiętać, że koniecznym warunkiem do zachowania prawa jest używanie znaku towarowego. Brak dowodów (rzeczywistego) używania znaku w obrocie może prowadzić do utraty prawa (wygaśnięcie prawa z powodu braku używania). Warto przy tym wspomnieć, że to na uprawnionym ciąży obowiązek udowodnienia używania znaku.
Praktyka pokazuje, jak dużo pytań i wątpliwości przedsiębiorców pojawia się wtedy, gdy uprawniony ze znaku w postaci pojedynczego koloru rozpoczyna batalię o utrzymanie wyłączności, kierując roszczenia o zaprzestanie wykorzystywania koloru do innych konkurentów. Poniżej tylko niektóre z nich:
- Czy jeśli używam koloru na towarze, ale jest to tylko jeden z kolorów, to inny przedsiębiorca może mi tego zabronić?
- Czy jeśli ogólny wygląd produktów uprawnionego do znaku i naruszyciela są inne, możemy mówić o naruszeniu?
- Czy jeśli na rynku są też inni przedsiębiorcy używający danego koloru możemy uznać, że działania przedsiębiorcy są bezprawne?
- Jak daleko może sięgać monopol z rejestracji znaku towarowego jeśli kolory znaku i produktu innego przedsiębiorcy różnią się odcieniami?
- Na ile ważne jest poddanie ocenie percepcji docelowego odbiorcy? Czy jeśli użycie danego znaku stanowi cechę powszechną, możliwe jest przyjęcie, że monopol został przyznany bezprawnie a jego wykorzystywanie – stanowi nadużycie prawa?
- Czy każde użycie koloru przez konkurencję można traktować jako ryzyko działania ze szkodą dla interesu uprawnionego?
Postawione pytania stanowią przypadki z „życia wzięte”, pojawiające się w różnych sytuacjach i różnych kontekstach. Stają się one natomiast szczególnie interesujące w przypadku obrony monopolu udzielonego na kolor. Wszak, kolory są częścią naszego życia. W tym aspekcie zrozumiałe wydają się protesty tych przedsiębiorców, którzy oburzają się przeciwko monopolizowaniu kolorów. Linia rozgraniczająca rolę znaku towarowego i zasadność jego ochrony od nadużyć wydaje się dość cienka.
Prawo znaków towarowych to fascynująca „pożywka” dla ciekawych spraw, z którymi przyszło nam się zmierzyć. Praktyka pokazuje coraz to nowe przypadki uzyskania monopolu na kolory, o których warto wiedzieć, żeby skutecznie chronić biznes przed ryzykiem naruszeń. Nieświadomość prawa, czy brak winy w działaniu, niestety nie należą do katalogu zwolnień od odpowiedzialności prawnej. Warto zatem być czujnym i rozważnym, ale także otwartym i zapobiegliwym. Dbajmy o swoje prawa!



